Jeśli nie słyszałeś dotąd terminu „brain rot”, to – według naukowców – paradoksalnie dobry znak. Prawdopodobnie nie masz go. Ten slangowy termin, który Oxford Dictionary uznał za Słowo Roku 2024, opisuje stan umysłowego otępienia wywołanego przez nadmierną konsumpcję niskiej jakości treści online – TikToków, Reelsów, YouTube Shorts i całej reszty.
Nowe analizy opublikowane przez Washington Post zbierają dotychczasowe badania naukowe w jeden niepokojący obraz: godziny spędzone na bezmyślnym scrollowaniu realnie zmieniają strukturę i działanie naszych mózgów.
Co mówią badania
Metaanaliza literatury naukowej wykazała, że wzrost konsumpcji krótkich form wideo jest powiązany z pogorszeniem funkcji poznawczych i wzrostem lęku. To nie są już spekulacje – to twarde dane ze zbiorczych przeglądów badań.
W badaniu opublikowanym w 2025 roku w czasopiśmie Translational Psychiatry naukowcy przeanalizowali dane podłużne od ponad 7 000 dzieci i stwierdzili, że większe korzystanie z ekranów wiąże się ze zmniejszeniem grubości kory mózgowej w określonych obszarach mózgu. Kora mózgowa to właśnie ta część, która odpowiada za myślenie wyższego rzędu, pamięć i podejmowanie decyzji.
Co więcej, te same obszary mózgu, które ulegają zmianom pod wpływem scrollowania, są kluczowe dla kontroli impulsywności. Mitch Prinstein z Uniwersytetu Północnej Karoliny wskazuje, że impulsywność może nas skłaniać do szukania dawek dopaminy w mediach społecznościowych – a to tworzy błędne koło.
Osobna linia badań dotyczy AI. Jedna z badaczek zauważyła, że studenci używają chatbotów do odrabiania zadań. Przeprowadziła eksperyment: jedna grupa pisała eseje własnymi siłami, inna korzystała z wyszukiwarki bez AI, trzecia miała pełny dostęp do chatbota. Aktywność mózgu była monitorowana na bieżąco. Wyniki? Ci z dostępem do AI wykazywali znacząco mniejszą aktywność mózgową podczas wykonywania zadania.
Komentarz redaktora
„To temat, przy którym trudno pozostać chłodnym obserwatorem – bo dotyczy nas wszystkich, włącznie z osobami piszącymi o technologii. Z jednej strony badania są niepokojące i naprawdę warto je traktować poważnie. Z drugiej – żyjemy w epoce, gdzie każde pokolenie czymś 'głupieje’ według poprzedniego: telewizja, gry wideo, internet. Pytanie brzmi: czy tym razem skala i mechanizm uzależnienia są jakościowo inne? Bo mechanizmy dopaminowe opisywane przez neurologów brzmią przekonująco. Ale obawiam się też, że nadmierne skupienie na 'brain rot’ może stać się wymówką – zamiast rozwiązywać systemowe problemy z projektowaniem platform, będziemy moralizować użytkowników. Kto ponosi odpowiedzialność – platforma czy użytkownik? I czy w ogóle można oczekiwać 'zdrowego korzystania’ z produktów zaprojektowanych tak, żeby nas uzależnić?”
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Nie każdy ekran jest taki sam
Warto odnotować ważne zastrzeżenie: w jednym z badań usunięto aplikacje społecznościowe z telefonów dzieci, ale pozwolono im korzystać z urządzeń bez ograniczeń. Efekt? Dzieci spędzały tyle samo czasu przy ekranie, ale nie obserwowano tych samych negatywnych skutków. Innymi słowy – problem nie leży w samych ekranach, ale konkretnie w mechanizmach działania platform społecznościowych.
„To, co robisz na ekranie, ma znaczenie” – powiedział Prinstein wprost.
Co można z tym zrobić
Naukowcy cytowani przez Washington Post proponują kilka konkretnych kroków:
- Wynieś telefon z sypialni – ładuj urządzenia poza sypialnią, kup stary budzik
- Usuń aplikacje, nie konto – dostęp przez przeglądarkę jest mniej uzależniający niż aplikacja natywna
- Świadomie korzystaj z AI – każde zlecone zadanie to umiejętność, której nie ćwiczysz
- Wprowadzaj „tarcie” – im więcej kroków między tobą a scrollowaniem, tym lepiej
- Dzieci to osobna kategoria – dla rozwijających się mózgów stawka jest wyższa niż dla dorosłych
Catherine Price, autorka książki „How to Break Up With Your Phone”, słyszy od tysięcy ludzi, że mają problem z koncentracją. Osoby, które kiedyś uwielbiały czytać, nie potrafią już skończyć książki.
Siła woli nie wystarczy
Być może najważniejsza konkluzja z tego zestawienia badań brzmi pesymistycznie: siła woli po prostu nie działa. Ważniejsze są zmiany środowiskowe – tak twierdzi psycholog Natasha Duell Gupta. Platformy są projektowane tak, żeby przezwyciężać naszą wolę. Dlatego indywidualne postanowienia rzadko wystarczają.
To otwiera zupełnie inne pytanie – o regulacje prawne, odpowiedzialność korporacji technologicznych i o to, czy „brain rot” powinniśmy leczyć tabletem od użytkownika, czy skalpelem od regulatora. Na razie nauka dostarcza diagnozy. Recepty wciąż szukamy.
