Sztuczna inteligencja dotarła tam, gdzie nikt się jej chyba nie spodziewał tak szybko: do kuluarów amerykańskiego futbolu. I wywołuje niemałe nerwy.
Tegoroczne NFL Scouting Combine, coroczne wydarzenie, podczas którego drużyny oceniają przyszłych zawodników, przyniosło nieoczekiwany temat rozmów. Z dala od kamer i mikrofonów, w prywatnych spotkaniach między działaczami, coraz głośniej mówiło się o jednym: co AI zrobi z naszymi miejscami pracy?
Scouting i quality control na celowniku
Dwa obszary budzą największy niepokój wśród pracowników klubów NFL. Pierwszy to scouting, czyli rozległe zaplecze analityczne każdej drużyny odpowiedzialne za ocenę zawodników. Jak przyznał jeden z generalnych menedżerów, raporty generowane przez AI na podstawie zebranych danych są „przeraźliwie dokładne i wyczerpujące”. Praca, którą dziś wykonuje kilkanaście osób, może wkrótce być realizowana przez algorytm w ułamku czasu.
Drugi obszar to tzw. quality control, stanowiska zajmowane przez niskobudżetowych pracowników sztabów trenerskich. Ich zadaniem jest kompilowanie materiałów wideo, zestawień taktycznych i kliparskich dla trenerów. Praca żmudna, czasochłonna, wymagająca bardziej pilności niż specjalistycznej wiedzy. Idealna do automatyzacji.
I tu pojawia się sedno problemu.
Drabina kariery czy ślepy zaułek?
Pozycja quality control to w NFL tradycyjna pierwsza szczebel kariery trenerskiej. Właśnie tam wielu dzisiejszych koordynatorów i head coachów zaczynało swoją drogę. Znosząc godziny przy ekranie, uczyli się futbolu od podszewki, budowali relacje, udowadniali się.
Jeśli AI przejmie te zadania, drabina kariery po prostu znika. Gdzie będą zaczynać następne pokolenia trenerów?
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl: „Obserwując to, co dzieje się w NFL, widzę dokładnie ten sam scenariusz, który rozgrywa się w dziesiątkach innych branż. Z jednej strony argumenty za AI są twarde: szybciej, taniej, dokładniej. Z drugiej strony pytanie o to, co stanie się z ludźmi, którzy przez tę pracę wchodzili do branży, jest absolutnie zasadne. Branża technologiczna lubi mówić, że AI tworzy nowe miejsca pracy. Ale jakie? Dla kogo? W NFL quality control to nie tylko etat, to szkoła. Czy AI może zastąpić szkołę? Warto zadać to pytanie zanim się ją zamknie.”
Trener jako interfejs algorytmu?
Dyskusja nie zatrzymuje się na stanowiskach niższego szczebla. Padają pytania znacznie poważniejsze. Czy AI mogłaby wspomagać, a z czasem zastępować, decyzje podejmowane przez trenerów w trakcie meczu?
Technicznie jest to do wyobrażenia. System mógłby w ułamku sekundy przeanalizować:
- ustawienie i tendencje obrony przeciwnika,
- statystyki zawodników w bieżących warunkach,
- prawdopodobieństwo powodzenia konkretnego zagrania,
- optymalny moment na przerwę czy decyzję „idź na czwarty down”.
W teorii head coach staje się wtedy jedynie twarzą decyzji, które podjął model. To brzmi znajomo, prawda? W świecie finansów algorytmy już od lat decydują o transakcjach wartych miliardy. Czy sport jest naprawdę inny?
Jedyne, czego AI nie zastąpi
Jedynym miejscem w tej układance, gdzie maszyna naprawdę nie ma wstępu, jest samo boisko. Zawodnicy grają. Biegają, blokują, łapią piłkę, doznają kontuzji, błyszczą albo zawodzą. Żaden model tego nie odtworzy.
Chyba że ktoś wpadnie na pomysł budowy robotów. Na razie to odległa fantastyka. Na razie.
Tymczasem 32 franczyzy NFL stoją przed tym samym dylematem co każda korporacja na świecie: drużyna z lepszym AI może pokonać drużynę z lepszymi zawodnikami. Czy to jest przyszłość, w której chcemy oglądać sport?
